Nasza Loteria NaM - pasek na kartach artykułów

Misterium Męki Pańskiej w Licheniu. To było duchowe przeżycie na placu pod Sanktuarium Matki Bożej Licheńskiej [FOTO]

OPRAC.:
Marcin Maliński
Marcin Maliński
Krzysztof Nowak
Krzysztof Nowak
W sobotę 23 marca na placu przed bazyliką w Sanktuarium Matki Bożej Licheńskiej odbyło się Misterium Męki Pańskiej. To była już trzecia taka inscenizacja w historii Lichenia. O inscenizacji wypowiedzieli się także aktorzy, dla których było to wyjątkowe i osobiste przeżycie.

Misterium Męki Pańskiej w Licheniu

W sobotni wieczór 23 marca kilkaset osób przybyło pod sanktuarium w Licheniu, by zobaczyć Misterium Męki Pańskiej. W plenerowy spektakl zaangażowanych było wielu aktorów, którzy odegrali najważniejszy sceny z drogi na krzyż Jezusa Chrystusa.

Sceną dla sądu przed Piłatem oraz ukrzyżowania stały się schody największej świątyni w Polsce. Zgromadzeni wraz z aktorami amatorami podążali za Jezusem niosącym krzyż wokół placu przed bazyliką. Odtworzono upadki Chrystusa, spotkania z Szymonem Cyrenejczykiem, Weroniką i Maryją. W przejmujący sposób została odegrana rozpacz Judasza, który zdradził swojego Mistrza.

Misterium zakończyła scena zmartwychwstania. Wśród dymu światła na schodach bazyliki pokazali się wszyscy aktorzy – niemal 70 osób. Inscenizację przygotowali pracownicy i przyjaciele sanktuarium oraz licheńscy parafianie pod kierunkiem ks. Adama Stankiewicza MIC, przełożonego wspólnoty księży marianów w Licheniu Starym.

ZOBACZ TAKŻE

Dla aktorów było to bardzo osobiste przeżycie

W rolę Jezusa już po raz drugi wcielił się Jarosław Kołodziejczak. Jak sam przyznał, było to dla niego najpiękniejsze rekolekcje przegotowujące do Świąt Zmartwychwstania.

- Dla mężczyzny, który z aktorstwem ma do czynienia na co dzień, trudnością nie była trema, ale zachowanie dystansu i profesjonalizmu, podczas gdy pojawiają się tak ogromne emocje. Było to wielkie przeżycie duchowe. Mogłem, wyobrazić sobie tę drogę, którą Jezus przeszedł, poczuć jej namiastkę. On rzeczywiście cierpiał i został ukrzyżowany. Technicznie najtrudniejszym momentem dla aktora było podnoszenie krzyża, na którym jako Jezus wisiał. To bardzo dziwne uczucie. Gdy krzyż jest podnoszony wydaje się, jakbym mógł się nie zatrzymać, ale upaść razem z nim na twarz

- przyznał Jarosław Kołodziejek.

Teresa Kacprzak, która wcieliła się po raz drugi w postać Matki Bożej starała się bardzo zrozumieć to, co mogła czuć Maryja.

- Nie jest łatwo patrzeć, jak własne dziecko ginie tak okrutną śmiercią. Dla mnie, jako matki było trudno widzieć, jak Jezus, jedyny Syn Maryi wisi na krzyżu. Gdy patrzyłam na wbijanie gwoździ, koronę cierniową, leciały mi łzy. Najtrudniejszym momentem było, gdy składali mi go na ręce, zakrwawionego, umęczonego, spoconego. Dla mnie krzyż jest bardzo wielkim przeżyciem. Wpatruję się w niego w trudnych momentach. Jezus ukrzyżowany jest moim zbawieniem

- opowiadała pani Teresa, przyznając, że myślała o tym, że ukrzyżowanie Chrystusa było wydarzeniem potrzebnym dla zbawienia świata.

ZOBACZ TAKŻE

Misterium Męki Pańskiej w Licheniu. To było duchowe przeżyci...

emisja bez ograniczeń wiekowych
Wideo

O prawie do aborcji w Sejmie

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Polecane oferty

Materiały promocyjne partnera
Wróć na konin.naszemiasto.pl Nasze Miasto