Sylwestrowy wywiad z Michałem Larkiem - autorem powieści kryminalnych i popularnego podcastu "Zabójcze opowieści"

Aleksandra Polewska-Wianecka
Aleksandra Polewska-Wianecka
Udostępnij:
Może nie wszyscy o tym wiedzą, ale Michała Larka, autora powieści kryminalnych i znanego podcastu "Zabójcze opowieści" łączy coś, a raczej ktoś - i to ktoś ważny! - z naszymi okolicami. Do tego pisarz ten chce się wkrótce bliżej przyjrzeć pewnej konińskiej zbrodni. Której? Wszystkiego dowiecie się z naszej sylwestrowej rozmowy.

Czy w Sylwestra albo Nowy Rok ludzie popełniają zbrodnie kryminalne? Zna Pan takie przypadki?

Chyba wszyscy znamy! Zabójstwo piętnastoletniej Małgorzaty K., za którą został skazany niesłusznie Tomasz Komenda. Rzecz miała miejsce w nocy z 31 grudnia 1996 roku na 1 na stycznia 1997 roku.

A w święta Bożego Narodzenia? Czy także się zdarzają się zbrodnie?

Oczywiście, że tak! Zbrodnia nie respektuje, niestety, kalendarza świąt religijnych. Działa, kiedy chce i jak chce. Jakiś czas temu nagrałem dwa podcasty, w których zrekonstruowałem dwa „wigilijne” zabójstwa, opierając się na wspomnieniach moich zaprzyjaźnionych policjantów. W jednym z nich z motywem była kradzież kiełbasy. Ale najbardziej przerażającą zbrodnią, która została popełniona w święta, była tzw. sprawa połaniecka. W czasie trwania pasterki mieszkańcy Zrębina zabili w niezwykle okrutny sposób młodą rodzinę (kobieta była w ciąży). Przyglądało się temu wielu świadków, którzy potem brali udział w zmowie milczenia. Ale to nie wszystko. Owi świadkowe przysięgali na krew, że nigdy nie zdradzą, co widzieli. Całowali przy tym krzyż, a prowodyr przyjmujący przysięgę trzymał w dłoniach różaniec. Po tym zdarzeniu świadkowie udali się na pasterkę, żeby mieć alibi.
Morał? Czas święty nie wyklucza zbrodni. Może to zaskakujące, ale prawdziwe.

Jest Pan doktorem nauk humanistycznych, polonistą, wykładowcą uniwersyteckim. Skąd u kogoś, obcującego zawodowo z pięknem języka zainteresowanie… okropieństwami kryminalnymi?

W tym pytaniu wybrzmiewa założenie – jeśli mnie słuch nie myli – że humanistyka wyklucza tego rodzaju zainteresowania. Tymczasem humanistyka jako wiedza o człowieku jest mocno powiązana z opowieściami o zbrodni. Pisarze, filozofowie od zawsze interesowali się tym straszliwym aspektem ludzkiej egzystencji. Przykłady można by mnożyć. Najpoważniejszy dowód: twórczość Szekspira, która jest zanurzone we krwi. Zbrodnia to rzecz ludzka. Niestety. A jak to się stało, że ja zacząłem na poważniej interesować się „okropieństwami kryminalnymi”? Zapalnikiem było spotkanie z wybitnym oficerem dochodzeniowym, inspektorem Jerzym Jakubowskim, które zorganizował mecenas Waldemar Ciszak. Opowieści tego emerytowanego już policjanta skutecznie popchnęły mnie w tym mrocznych kierunku.

Tego pytania nie mogę nie zadać, jakkolwiek banalnie ono nie zabrzmi. Kiedy zaczął Pan pisać książki? I czy od razu skłaniał się Pan ku tematyce kryminalnej?

Książki zaczałem pisać jak dziecko [śmiech] Wydawałem je własnym sumptem. Pamiętam tytuł jednej z nich: „Podróże chomika Kubusia”. Potem poszedłem na studia, działałem jako krytyk literacki, robiłem wywiady z pisarzami, filozofami. Wydawałem jakieś literaturoznawcze książki. I w końcu doszło do wspomnianego spotkania z inspektorem Jakubowskim, po którym powstał pomysł, żeby napisać reportaż o Edmundzie Kolanowskim, najbardziej chyba makabrycznym powojennym przestępcy. W 2014 roku wydaliśmy z mecanasem Ciszakiem „Martwe ciała”, książkę rekonstruującą śledztwo o kryptonimiem „Nekrofil”. Kolanowski był gwałcicielem, nekrofilem i seryjnym, zabójcą

Opublikował Pan – jeśli dobrze policzyłam – 8 książek. Czy zechciałby Pan opowiedzieć o nich krótko tym, którzy jeszcze nie mieli okazji po nie sięgnąć?

Przyznam, że przestałem już liczyć. O jednej już powiedziałem przed chwilą, o „Martwych ciałach”… Jakby to ująć w skrócie? Może tak: moje książki, także te fikcyjne, bardzo mocno zanurzone są w autentycznych historiach opowiedzianych mi przez policjantów, wyczytanych w aktach, zrelacjonowanych przez świadków. To książki inspirowane prawdziwymi zbrodniami, śledztwami. Najnowsza nosi tytuł „Nienawiść” i zaczyna się od zabójstwa mordercy. W tle jest wątek podcastów kryminalnych.

Prowadzi Pan popularny podcast „Zabójcze opowieści”, w którym pojawiają się różnego rodzaju zawodowcy pracujący na co dzień z przestępstwami kryminalnymi. Czy takie osoby chętnie dzielą się swoją wiedzą i doświadczeniem?

Trudno powiedzieć. Raczej niechętnie. Ja miałem jednak o tyle świetny start, że do tego specyficznego świata „gliniarzy” zostałem wprowadzony przez ich przyjaciela, niegdyś prokuratora, teraz prawnika, czyli mecenasa Ciszaka. Dzięki udało mi się szybciej zdobyć ich zaufanie. Rozmawiam z nimi już dziesięć lat – więc znamy się jak łyse konie i świetne nam się współpracuje.

Za chwilę rozpocznie się Nowy Rok. Czy mogę zapytać o Pańskie plany na nowe książki?

Planów jest bardzo dużo. Ograniczę się do dwóch opowieści. Do „trukrajmowej” książki, zbierającej reportaże, w których istotnym wątek jest samobójstwo. Druga rzecz – dwa tomy trylogii o komisarzu Dalbergu.

Na koniec chciałabym zdradzić naszym czytelnikom, że bywa Pan często w okolicach Konina i Koła, bo z naszego regionu pochodzi Pana żona i zapytać czy przedstawiał Pan – w książkach lub podcaście – albo ma Pan taki zamiar, kryminalne historie związane z Koninem czy Kołem?

O jednej z okolic Koło już opowiedziałem. A właściwie kapitan Czechanowski opowiedział w jednym z moich podcastów. Co ciekawe, rzecz działa się w czasie wigilii. To był chyba początek lat siedemdziesiąt. Nasz bohater odmierzał czas do końca służby, w myślach był już w domu i cieszył się świąteczną aurą ze swoją świeżo poślubioną żoną, gdy nagle dostał rozkaz, żeby pojechać do Koła na zdarzenie („na trupa”). Ta krótka opowieść stała się potem punktem wyjścia zbioru opowiadań pt. „Zabójcza wigilia i inne mroczne historie”. Chcę też wrócić do sprawy Zygmunta Bielaja, który mieszkał w Koninie. Rozmawiałem jakiś czas temu paniami, które znały go osobiście. Zrobię z tego dłuższy podcast.

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Sukces Pisany Szminką już po raz 13.

Wideo

Komentarze

Komentowanie zostało tymczasowo wyłączone.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Przejdź na stronę główną Nasze Miasto
Dodaj ogłoszenie